środa, 1 sierpnia 2012

Jest 1 sierpnia


A ja dopiero przedstawiam ulubieńców lipca, ale nie jestem bardzo spóźniona, prawda? Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko tyle, że po prostu wiele czasu, jak udało mi się znaleźć wolną chwilę wolałam poczytać, ale o tym zaraz.
Postanowiłam kontynuować ulubieńców niekosmetycznych ponieważ o kosmetykach piszę przez niemal cały miesiąc więc kilka postów o czymś innym jest chyba mile widziane?


Największym ulubieńcem, totalnym faworytem w lipcu była książka Stiega Larssona. Trylogia „Millenium” towarzyszyła mi przez trzy tygodnie, nie mogłam się od niej oderwać. Ciekawa fabuła, kryminalne zagadki, mroczne charaktery, doskonale zarysowani bohaterowie, krew, przemoc i wciągająca akcja – wszystko to znajdziecie w książkach Larssona. Czego nie znajdziecie? Nudy, tandety i naiwnych zbiegów okoliczności. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał, trzeba to nadrobić ;)
Kosmetyczni ulubieńcy to balsam kokosowy z The Body Shop, dawno go nie używałam, miło jest po jakimś czasie powrócić do produktu i znów cieszyć się jego właściwościami, kiedy używam czegoś non-stop po jakimś czasie przestaje doceniać jego zalety. Dzięki temu, że ma aplikator-atomizer świetnie się rozprowadza. Idealny na upały. A poza tym uważam, że kokos to zapach wakacji!
Woda toaletowa Elizabeth Arden Sunflower  to zapach lekki, kojarzy mi się ze słońcem. Sunflower moim zdaniem pachnie kwiatowo-owocowo, to ciekawy zapach, ładnie rozwija się na skórze i jest naprawdę trwały
nuta głowy: bergamotka, melon, brzoskwinia, drzewo różane 
nuta serca: cyklamen, osmatus, jaśmin, róża herbaciana 
nuta bazy: drzewo sandałowe, mech piżmo.


Ulubieńcy z kategorii spożywczej to jogurt do picia danone, że nie jest ani odżywczy ani zdrowy ale kokos i ananas smak lata. Jest pyszny, mogłabym go pić codziennie. Generalnie nie lubię piwa i pewnie tego też sama bym nie kupiła gdyby nie rekomendowała go moja koleżanka z pracy. Warka radler to bardziej lemoniada niż piwo (ze względu na smak i zawartość alkoholu). Radler to świetnie, orzeźwiające połączenie.

Na sam koniec zupełne zaskoczenie. Płyn dwufazowy do demakijażu Bielenda (wersja z bawełną) niegdy nie lubiłam takich produktów, ale ten jest zupełnie inny. Szybko rozpuszcza i zmywa makijaż oka, nie trzeba pocierać delikatnej skóry. Nie podrażnia, nie występuje po nim efekt ‘widzę przez mgłę’ polubiłam go tak bardzo, że zużyłam do ostatniej kropli i zakupiłam kolejny, tym razem z awokado. 

To tyle na dzisiaj, idę dalej odpoczywać po ciężkim dniu w pracy;) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz