niedziela, 8 lipca 2012

glinka czerwona


Tak jak wczoraj wspominałam zrobiłam maseczkę. Udało mi się ją kupić dzięki uprzejmości mojej przyjaciółki (która jest wspaniałą farmaceutką i zawsze rozwiązuje moje wszystkie kosmetyczne problemy). Maseczkę z glinki czerwonej (produkt firmy Argiletz/Francja konfekcjonowany przez ARPOL-FR) jest dostępna w aptekach, kosztuje ok. 2,5 zł i jedno opakowanie wystarczy na dwa/trzy użycia. Zaznaczam, że maseczkę zrobiłam tylko raz, ale jestem tym produktem totalnie oczarowana!


Glinka czerwona – glinka zawiera m.in. krzem, glin, potas, magnes, żelazo, wapń, fosfor. Łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, ma właściwości oczyszczające, antybakteryjne, działa odprężająco.



Moja cera ostatnio wygląda dobrze, nie mam na co narzekać, nie jest czerwona mimo ogromnych upałów i ostrego słońca (choć oczywiście słońca staram się wystrzegać, ale kiedy idę do pracy i świeci mi prosto w twarz nic nie mogę zrobić;p). To, co najbardziej podobało mi się po zmyci maseczki to fakt, że skóra twarzy była zupełnie blada, niemal biała. Maseczka oczywiście nie podrażnia, nie powoduje pieczenia, jedyne do czego można się przyczepić to fakt, że po jej zastosowaniu występuje lekkie uczucie ściągnięcia, ale ten efekt już po chwili ustępuje.

Maseczka ma postać czerwonego proszku, po wymieszaniu z małą ilością wody (dałam mniej niż pół łyżeczki) powstaje konsystencja budyniu. Po nałożeniu na twarz mogłabym zagrać w „ostatnim Mohikaninie” bez dalszej charakteryzacji ;) Podczas aplikacji nie można dopuścić do zaschnięcia glinki na twarzy, dlatego ja spryskałam twarz kilka razy wodą termalną.



Moim zdaniem maseczka jest doskonałym uzupełnieniem codziennej pielęgnacji. Należy ją robić raz na tydzień (lub rzadziej), a zatem biorąc po uwagę jej cenę i wydajność jest to produkt, z którego po prostu nie mogę zrezygnować ;) W szafce czeka na mnie jeszcze glinka zielona, ale przy następnych zakupach zaopatrzę się jeszcze w glinkę żółtą. 



1 komentarz:

  1. Polecam również, najlepsze glinki jakie do tej pory stosowałam. I najważniejsze ,że naturalne, bez konserwantów:)

    OdpowiedzUsuń