czwartek, 26 lipca 2012

Deszczowy dzień


Wyszłam z pracy, lał deszcz więc wstąpiłam tylko do sklepu po jogurt i bułki i od razu szybko wróciłam do domu. W ramach wieczornego relaksu piję porzeczkową herbatkę i przykryta kocem czytam książkę. 



Lubię takie spokojne wieczory, ale żeby nie było zupełnie niekosmetycznie napiszę parę słów o kremie.


Isana krem do rąk kwiat pomarańczy kupiłam w Rossmannie za 3,99. Krem zapakowany jest w standardową miękką, plastikową tubkę o pojemności 100 ml (całkiem pokaźnej jak na krem do rąk). Kosmetyk bardzo łatwo wydobyć z opakowania, ze względu na to, że krem jest rzadki trzeba uważać żeby nie wycisnąć go za dużo. Jest bardzo, bardzo wydajny.


Mała ilość (jak ziarnko zielonego groszeku) wystarcza na pokrycie obu dłoni. Krem wchłania się w tempie ekspresowym. A jak nawilża? Całkiem przyzwoicie, po aplikacji dłonie są przyjemnie wygładzone i nawilżone, ale nie jest to takie efekt jaki możemy uzyskać np. po kremie z mocznikiem (też z Isany, taki z czerwoną nakrętką).



Jedyną kontrowersyjną sprawą jest zapach… Miałam nadzieję, że krem będzie pachniał energetycznie, świeżą pomarańczą, niestety zapach nie podoba mi się, jest delikatny, lekko kwiatowy, ale moim zdaniem mdły, na szczęście na dłoniach utrzymuje się tylko chwilkę.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz