piątek, 22 czerwca 2012

Bubel 2

Pozostając w klimatach kosmetycznych kitów nie można przejść obojętnie obok mgiełki z Avonu, ja akurat dostałam wersję o zapachu arbuzowym, w prezencie był cały zestaw balsam do ciała, żel pod prysznic i właśnie nieszczęsna mgiełka. Balsam wcale nie nawilżał, a żel pod prysznic wysuszał, ale już dawno zużyłam te produkty do dna i uznajmy, że o nich zapomniałam. 




Mgiełka pachnie… alkololem, gdzieś tam można również wyczuć woń chemicznego arbuza, ale przoduje ‘zapach’ spirytusu. Nie ma się czemu dziwić, alkohol zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce w składzie. Nie wiem dlaczego do lekkich, wakacyjnych mgiełek ktoś wpakował takie okropne wonie? Mgiełka jest standartowo zapakowana w wąską, plastikową buteleczkę ze spryskiwaczem.


W kwestii pozytywów mogę powiedzieć tylko tyle, że takie mgiełki kojarzą mi się z beztroskim czasem licealnym.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz