wtorek, 22 maja 2012

Testy nie zawsze wypadają pomyślnie


Dzisiejszy post będzie o dwóch kosmetycznych niewypałach.
      Zachęcona wspaniałym działaniem maseczki z mlekiem i miodem postanowiłam przetestować inne maseczki z perfecta. Mój wybór to Koktajlowa maseczka do twarzy s.o.s  – mówiąc krótko maseczka nie zrobiła z moją twarzą prawie nic poza efektem dyskotekowej kuli, ale od początku! Producent zaleca nałożenie maseczki i pozostawienie jej na twarzy, po około 10 – 15 minutach można wykonać makijaż. Maseczka jest biała z mnóstwem złotych drobinek (niestety nie udało mi się uzyskać tego efektu na żadnym zdjęciu, więc po licznych próbach musiałam się poddać). 


Po 15 minutach maseczka całkowicie się wchłonęła, ale nieszczęsny brokat pozostał. Wyglądałam jakbym całą twarz potraktowała rozświetlaczem. Efekt był groteskowy, nie wyobrażam sobie jak wyglądałby makijaż nałożony na tą złotawą warstwę, ale  wydaje mi się, że kiepsko. Maseczka nie nawilżyła mojej twarzy, nie sprawiła, że cera wyglądała zdrowo i promiennie. Po prostu bubel. Wątpię żeby za 1,5 zł wyżej wspomniany brokat był 24 karatowym złotem:)


Niemal za każdym razem kupuję inny podkład przede wszystkim dlatego, że cały czas szukam podkładu idealnego, testowałam już lepsze podkłady (maybelline - affinitone) i gorsze (ingot – YSM carem fundation), ale podkład Lirene sensitive to zupełna porażka!



Nie mam na jego temat nic dobrego do powiedzenia poza tym, że ma pompkę, ale samo opakowanie nie przesądza o jakości produktu. Zacznijmy od zapewnień producenta: fluid kryjący – otóż podkład nie kryje wcale, działa raczej jak krem tonujący. Dodatkowo spływa z twarzy, nie mówię tutaj o wyjątkowo upalnych dniach, podkład roluje się i waży. Myślałam, że może to wina kremu z biodermy, ale z innym kremem albo nałożony na twarz bez zastosowania żadnego kremu wygląda tak samo okropnie. Jeśli jakimś cudem uda się i podkład nie spłynie to ściera się bardzo szybko i bardzo nierówno. Podkreśla wszystkie suche skórki, jest komedogenny i sprawił, że moja sucha cera świeciła się już chwilę po aplikacji, co nie zdarzyło mi się nigdy (!!). Ma wodnistą konsystencję i dość silny zapach, który na szczęście nie utrzymuje się długo. Ciężko powiedzieć czy nie ciemnieje ponieważ nigdy jeszcze podkład nie przetrwał na mojej twarzy dłużej niż kilka godzin.



Za 30 ml produktu zapłaciłam ok. 16 zł (promocja w Rossmannie). To mój pierwszy i ostatni podkład z tej firmy. Zaraz idę do sklepu i kupię affinitone, chwilowo mam dość testów.  



2 komentarze:

  1. affinitone to bardzo dobry wybór:) Ja stosuję go dość długo i nie zamieniła bym go na żaden inny. Moim zdaniem jest IDEALNY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim zdaniem jest bliski ideału (podkreśla mi suche skórki) dlatego cały czas szukam czegoś lepszego, ale jak widać to ryzykowne zajęcie;p

      Usuń