niedziela, 6 maja 2012

500 days of Summer


     Nie oglądam komedii romantycznych (zwłaszcza wystrzegam się tych polskiej produkcji). Przede wszystkim dlatego, że są to filmy oderwane od rzeczywistości, gdzie mężczyźni są szarmanccy, kulturalni i kochający, a kobiety dobre i piękne. Dodatkowo przeszkadza mi fakt, że już po 5 minutach filmu wiem jak on się skończy, zero zaskoczenia. Więc po co to oglądać?  
     Kiedy po obejrzeniu „500 days of Summer” (polski tytuł „500 dni miłości” – nigdy nie zrozumiem dlaczego nie tłumaczy się tytułów różnych dzieł dosłownie) przeczytałam, że to komedia romantyczna (mówiąc kolokwialnie) ręce mi opadły. Nie, to nie jest komedia romantyczna, to nie jest kolejny film o tym, że ona go kocha, on jej nie, ale po tym jak kobieta w akcie desperacji przejechała dla niego całą Amerykę ze wschodu na zachód, on dostał olśnienia i żyli razem długo i szczęśliwie.


Pewnego dnia Summer przychodzi do pracy jako asystentka szefa, kiedy Tom widzi ją po praz pierwszy już wie, że to kobieta jego życia. Zakochuje się, spotykają się, chodzą na spacery, uprawiają seks pod prysznicem, rozmawiają, jedzą w kinie jeden popcorn – słowem robią wszystko to, co robią pary. Ale Summer nie szuka nikogo na stałe. I tutaj zaczynają się kłopoty. Skąd człowiek ma widzieć gdzie kończy się granica niezobowiązującego spotykania się, a zaczyna teren zwany związkiem? Tom się zapędził, mimo faktu, że Summer na samym początku powiedziała mu, że nie wierzy w miłość i nie chce być niczyją dziewczyną, że chce należeć tylko do siebie, naiwnie sądził, ze uda mu się ją zmienić. Nie będę zdradzała zakończenia, ponieważ nic nie denerwuje bardziej niż niezapowiedziany spoiler, nie napiszę kto się w kim zakochał, a kto rozstał.
Warto obejrzeć ten film z kilku powodów: poprawia humor, nie jest to przesłodzona historia idealnych ludzi osadzona w idealnym świecie, bohaterowie są prawdziwi, nie wszystko im się układa, nie noszą szpilek od Prady. Warto go jednak zobaczyć przede wszystkim dlatego, że jest wyreżyserowany w ciekawy sposób, nie ma linearnej narracji, 430 dzień poprzedza dzień 15, po 231 dniu następuje 34. Film w którym, tak jak w życiu wszystko może się wydarzyć. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz